Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 786 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Try again!!

wtorek, 04 grudnia 2012 14:40

Zablokowali bloga ale udalo sie odblokowac.

Muza na dzis:  DJ Antoine - Cest La Diskoteka

Pozdrawiam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Polska

wtorek, 26 stycznia 2010 13:56
Dawno juz nie pisalem - czas nadrobic braki.
Od momentu jak bylem w PL jeszcze raz wyjechalem do Tokyo i do Australii ale bylem krotko tylko 6 tygodni. Nie moglem znalezc pracy w interesujacym mnie zawodzie wiec stwierdzilem ze szkod czasu by byc znowu ochroniazem i wrocilem do Polski w grudniu.
Jestem juz miesiac i szukam pracy, poza tym wszystko okey.

Wyglada na to ze tak sie konczy moja przygoda z Australia.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich, szczegolnie tych co mieli niedawno urodziny.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Data 09.09.09

środa, 09 września 2009 21:04
Korzystajac z ładnej daty nowy wpis.
Jestem w PL od czerwca i jeszcze planuje tu zostac z miesiac. Dawno nie pisalem ale jakos nie chcialo mi sie a potem bylem w szpitalu.
Zalozylem sobie Facebooka, z nozami i siekierka po lesie jezdzilem..
Jak cos wymysle to dopisze.

P.S. Szukam pracy jako ksiegowy lub accounts assistant - wszelka pomoc mile widziana.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

kolejne 3 miesiace

wtorek, 03 marca 2009 17:03

Wszystkim kobietom (co mnie czytaja i ogladaja) zycze Wszystkiego najlepszego i spelnienia marze z okazji "Dnia Kobiet".


Wrzuce jakas muzyczke jak tylko cos wybiore..

Dzis wybarlaem: Men_at_Work_-_Land_Down_Under__12_08______.mp3


   Pochwalic sie moge (to jest taki „dear diary moment") ze niedawno temu po raz pierwszy jadlem kangura, co ciekawe jeszcze na zywo (poza zoo) zadnego nie widzialem a juz (juz, raptem po ponad 2 latach spedzonych w AU) go sprobowalem. Moze kiedys uda sie i zobaczyc..

   W lutym byly pozary w regionie, kilka miast splonelo (208 osob spalonych + 90 zaginionych). Byla to tzw „czarna sobota" - upal 45 stopni i silny, zmienny wiatr (ponad 90km/h). Wszedzie o tym trabia i jak dla mnie juz wystarczy. Jak bede mial czas to wezme Zorke 5 i moze pojade zrobic kilka zdjec. A wczoraj nawet dostalem sms-a od Policji, jak i pozostale 3 miliony osob, zeby uwazac bo zagrozenie znowu duze. A tu rano kropil deszcz u mnie..

   Warto dopisac, ze w piatek 6-tego marca, ponoc mielismy tutaj w Melbourne trzesienie ziemi o skali 4.x w skali (zapomnialem po kim). Mowili o tym i znajomi, ze ponoc czuli i w wiadomosciach, a ja tam nic nie czulem. Moze dlatego ze bylem glodny i skoncentrowany na oczekiwaniu na dostawe pizzy.. Who knows..  

Jako ze brzydki jestem i inne takie tam, swoich zdjec nie umieszczam. Zamiast tego:

Zdjecie 1: Przed slubem:




Zdjecie 2: Po slubie:


 

Zdjecie 3: Po rozwodzie:

 

  

Smieszne czy nie?


Komus bardzo zalezy zebym zostal dluzej w AU, wiec jesli sie uda bede tutaj minimum do konca kwietnia.
Ale bez obaw, sa uczucia ktorych nie da sie zapomniec, sa i takie ktorych sie nie wybacza.

W wolnym czasie sprubuje przetlumaczyc film „Testosteron" na angielski, zeby „bloody aussie" mogli zapoznac sie troszeczke z polska kultura. Lepszej pozycji nie znalazlem.

 

Co zauwazylem, ze australijskie dziewczyny nie potrafia gotowac..   NO COMMENTS.

 

Co jeszcze; wiekszosc niz polowa spotkana przeze mnie mlodych yankies (jak ich sie tutaj nazywa, a po polsku amerykanow, a przez nich mowione z duma: „I am from US of A!! <America..>"), a mowie o liczbie 300 +, nie lubi niggas (czyli czarnuchow, sorry! -> afro-amerykanow, a po naszemu murzynow, a obrazliwie mowiac..), mimo ze okolo, czy nawet juz ponad 50% populacji USA to „afro-amerykanie" i Obama.. 


HeHe, Dla zartow czasmi sie pytam: „Ameryka? A gdzie to jest?  & bla bla


- "New York (czy LA, czy inne duze miasto, zalezy) - apperently A big city..?


- Where is it?"


I Jak mowi reklama VISA (kard kredytowych), some moments are priceless. HEHE.



Have a good day


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

zeby nie bylo..

sobota, 06 grudnia 2008 22:52

W pracy dzis widzialem kolesia z fajna koszulka:

"It is hard to show that I care
becouse I don't"

Chicane_-_Daylight__ATB_Rmx_05_04_.mp3


I chcialem napisac cos madrego ale wylecialo mi z glowy.


Pilkarze dostaja wynagrodzenie za gre, za ich ogladanie, Ale jesli nie gra sie w jednej druzynie ani w drugiej to czy mozna byc ogladanym za darmo... Jak sie okazuje mozna i to przez kibicow z obu druzyn...



Sa na swiecie ludzie uparci, ktorzy daza do postawionego sobie celu, ale tu istnieje roznica; jedni ida po trupach lub tez zadne "okazje" (bodzce majace na celu zmiane kierunku dzialania, czy tez obranego celu) ich nie obchodza, inni dzialaja bardziej elastycznie. Ja mialem kilka zamierzen, probowalem kilka razy i nie wyszlo (i wiem dlaczego) - teraz mam tylko jeden cel do ktorego daze; pozostanie tylko pamiec o "zmarnowanych" okazjach i trupy..

 

M.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Lato

poniedziałek, 01 grudnia 2008 19:41


Zdjecia nie moje dzis, muzyka tez nie (po raz kolejny, ale co tam):

Na poczatek muzyka (nie wszyscy):
DJ_Krmak_-_Bekam__07_08_____.mp3


Taka dziura:

...ciekawe zdjecie.


Wyniki mam, zdalem egzaminy (co nie powinno byc zaskoczeniem dla nikogo, ani tym bardziej to, ze kilka ocen mam powyzej sredniej.


Poza tym mamy pierwszy czy tez drugi już dzien kalendarzowego lata w Australii, a tu lata nie widac

- mialo być lepiej - a nie jest. Ja i tak zawsze ubieram się tak jak chce.

Nowe zdjecia mam ale jakos mi się nie chce nimi dzielic, zachowac cos dla siebie.

Jakos niedawno jedna z moich lepszych przyjaciolek z czasow studenckich urodzila core - cieszy mnie to,

Nasowa się mysl; ze jednak ludzie mogą być szczesliwi.


Dziura z innej perspektywy:

 

A ponoc z tej wykopano okolo 40k czegos tam:

 



Z lotu ptaka ta sama dziura:


 

Maciek


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Burza !!

piątek, 19 września 2008 10:17

Dzis jest dzien na ktory dlugo czekalem, dzien warty wpisu by nie zapomniec. 

 

Oto muzyczka do sluchania podczas czytania:

Zorba_Dance__09_08_.mp3

 

To juz bedzie prawie dwa lata jak tu mieszkam, wiadomo na poczatku wszystko jest nowe, inne niz w poprzednim miejscu zamieszkania. Czlowiek widzi roznice i ocenia - normalne. Regula wydaje sie byc, ze wraz z uplywem czasu to co kiedys bylo nowe staje sie powszednie, codzienne i nie zwraca sie juz na to wiekszej uwagi. Natomiast braki, ktorych w "nowym" miejscu sie nie znajduje, a byly w starym, wcale nie powszednieja i sie o nich nie zapomina, bywa ze nawet czesto wraca się pamiecia.. Nie ma problemu jesli sie nie teskni za czyms czego sie nigdy nie lubilo, za zlymi rzeczami, ale pewne zjawiska sa nie do zastapienia.

 

Tak oto na poczatku zapoznawalem sie z pogoda, jak i innymi roznicami/nowosciami. Kiedy przyszlo moje drugie lato tutaj stwierdzilem ze nie widzialem jeszcze burzy w Melbourne, takiej normalnej z piorunami i grzmotami <Burze najczesciej/zazwyczaj wystepuja wiosna i wczesnym latem>. Niby nic wielkiego, i wiele osob nawet nie zwraca na nie uwagi, ale ja uwielbiam ja ogladac, odczuwac; kiedy tylko moglem, zawsze wychodzilem na zewnatrz by, jak to sie mowi, oddychac pelna piersia, poczuc wiatr wiejacy w plecy lub w twarz (zalezy jak sie stoi). A tu lipa!! Nic, nawet malutkiej burzy nie bylo.. Ale ze istnialo prawdopodobienstwo ze moglem tak owa przeoczyc w natloku nowosci, ten rok bacznie obserwowalem, bez skutku. Az do dzis..

 

W koncu po dwoch latach czekania doczekalem sie burzy w Melbourne. Dzis, dnia 19.09.2008 o godzinie 17.15 usluszalem pierwszy grzmot. Brak slow by opisac jak sie ucieszylem.. Obejzalem co mialem obejzec i od razu usiadlem zeby o tym napisac. Troche dziwna ta burza byla bo tylko dwa razy zagrzmialo (trzeci, cichutki raz jak to pisalem) oraz widoczna z mojego okna lewa czesc nieba byla zachmurzona a prawa czysta i sloneczna. Pioronow brak i tylko pare kropel deszczu. Tak czy siak moja pierwsza brza w Mel!!! :) W burzy, jako w zjawisku atmosferycznym jest cos zdumiewajacego, perfekcyjna harmonia (haosu) chcialoby sie rzec. Nauka, nauka ale to, ze cos w gorze (konkretne zjawisko atmosferyczne) potrafi poruszyc wszystkie zywioly ziemi na raz powinno budzic szacunek. Burza moze wystapic tylko i wylacznie gdy spelnione sa scisle okreslone warunki, na ustepstwa nie ma co liczyc. I jesli wszysko zgra sie w miejscu i czasie efekt jest zdumiewajacy, czasami przerazajacy, nie ukrywam ze bywa niszczycielski, a nawet zabojczy. Woda, wiatr, ziemia potrzebna do piorunow, i pioruny wywolujace ogien/pozary i ta atmosfera.., Nieliczni mieli okazje zobaczyc ciemnosc w porze dnia, jeszcze mniej osob wie pachnie piorun, jak pachnie burza. A ci co wiedza - nie powiedza.. Nie czesto zdarza sie okazja podziwiac prawdziwa burze, ta byla najkrotsza jaka widzialem.. ale byla.

 

Niewiele osob wie ze kocham burze (1-2), ale pewno sobie nie zdawaj sprawy z tej wiedzy. W pamieci mam dobrze zachowanych kilka burz z mojego zycia, wierzcie lub nie to zjawisko atmosferyczne moze ksztaltowac poglady na inne sprawy. W Stanach sa nawet tacy zapalency którzy jezdza miedzy stanami w poszukiwan jak najefektowniejszych wyladowan. Amerykanie maja tzw „Aleje Tornad” gdzie burze sa czeste i regularne. Slyszalem ze niktorzy robia to profesjonalnie i z tego zyja, ale to już przesada i inna historia.

 

Zdjecie nieba po burzy:

 

 

W tym wszyskim chodzilo o to ze w koncu byla burza, moja pierwsza w Australii.

Do nastepnego..


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pan i wladca (czego? -niczego) na koncu swiata

środa, 17 września 2008 7:50

U mnie wiosna idzie a ja chory.. 

Siedze w domu, otherwise nie wiem czy chcialoby mi sie cokolwiek uaktualniac..

 

W zeszlym tygodniu, a moze bylo to dwa tygodnie temu (juz nie pamietam) pierwszy raz spalem z wylaczonym grzejnikiem w domu, kurde wiosna idzie na calego!!!

 

Podobno mowi sie ze trzeba przegrac bitwe by wygrac wojne.

Ale co jesli po pierwszej bitwie wszystko zostalo zniszczone i nie ma juz po co walczyc, ba!! nie ma kto walczyc.. 

 

Dzis tylko taki obrazek: 

 

 

 

Wrzucilem tez jedna piosenke, powinna dzialac:

Alex_C___Yass_-_Du_Bist_So_Porno__08_08______.aac

 

Powodzenia..

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

koniec zimowych wakacji

piątek, 25 lipca 2008 21:34

Ostatnio chcialem napisac cos madrego, ale chyba nic z tego nie wyszlo...  

Wiec piszac, nie bede sie wysilal... 

 

Uswiadomilem sobie ostatnio, ze z zalozenia, w tym blogu mialem pisac o Austalii, ale jakos tematyka ostatnich wpisow mija sie z tematem, bo o Au jest niewiele. Moze nie do konca mija sie z tematem, bo w koncu pisze ja o sobie, a wciaz tu jestem. Mogloby byc wiecej o kraju czy spostrzezeniach z nowych miejsc, ale nie mam czasu na podrozowanie czy do WA czy na Gold Coast, czy do Sydney czy wogole gdzie indziej. Nawet na nartach nie bylem w tym roku. Ehh.. 

 

Alkohol, w przeciwienstwie do innych uzywek jest dozwolony i to w ilosci nieograniczonej i po "przystepnej" cenie, i jesli nie prowadzi sie samochodu ani nie robi zadnych glupich rzeczy, nie mozna za "picie" pojsc do wiezienia. Wiec napijmy sie... 

 

 

Z innych przemyslen: jesli powiedzenie mowi ze jesli sie kocha to mozna sie odkochac, czas leczy rany i tak dalej...  

 

Z drugiej strony mamy powiedzenie ze pomiedzy miloscia a nienawiscia jest cienka granica, wszyscy mowia o milosci, ale nie spotkalem nikogo kto mowilby o nienawisci.. 

 

Podazajac ta droga myslowa rodzi sie pytanie: jesli sie kogos nienawidzi (tak naprawde) to czy mozna sie odnienawidziec? Czy mozna sie pozybyc uczucia nienawisci do kogos?  

 

 

A ze nie mam zadnych nowych zdjec, dzisiaj tylko/az tyle:

 

 

i inny:

 

 

Pytanie z innej beczki:

Kiedy mozna mowic ze suka jest dobrym psem? (albo pies)

Kiedy (przepraszam za slownictwo) kiedy nie sra w domu?  - Nie, tego mozna nauczyc.

Kiedy nie niszczy wszystkiego wokol, nie gryzie przedmiotow i ludzi?  - Nie, tego tez mozna nauczuc. 

 

Wedlug mnie dobra suka to taka, ze jesli sie ja zawola to natychmiast przybiega. Chodzi o to ze nie trzeba jej wszedzie prowadzac na smyczy, ciagnac i szarpac by sluchala. Dajac namiastke wolnosci by mogla sobie robic co chce na spacerze, siknac tu czy tam, powachac sie nawzajem z innymi pieskami (psy ta lubia). Jak sie zawola lub zagwizdze, to powinna przyjsc - proste, nice & easy. 

 

Co zrobic jesli sunia ucieknie?

No coz..

 

Moja uciekla raz, jak miala cieczke. Nie szukalem jej bo wiedzialem ze wroci, bo to byla madra sunia i wiedziala kto jest jej panem i gdzie jest jej dom. Wrocila po 2 godzinach, wytarmoszona, przestaszona, w oku widac bylo blysk, ktorego nie widzialem u niej nigdy wczesniej. Oczywiscie wiadomo co sie stalo i nie trzeba bylo dlugo czekac na rezultaty, w ilosci 8 sztuk..

Ale to jest okey, natura jest natura i nie da sie tego powstrzymac, puscila sie raz bo chciala, bo taka jest natura suki, ale wrocila; teraz nie puszcza sie, tfu nie ucieka juz wcale :) 

 

Gorzej gdy suka ucieknie i nie wraca, oczywiscie powinno sie szukac, godzine lub dwie, bo powinno sie; ale dluzej to juz strata czasu. Potem trzeba sie pogodzic z mysla ze skoro uciekla i nie wraca, to albo jej tu zle bylo albo znalazla lepsze miejsce. Moze sie zdarzyc tez, ze ktos ja ukradl/porwal, jesli to byla rodowodowa sunia. Wtedy takiego trzeba namierzyc i odpowiednia kare wymierzyc (wczesniej czy pozniej, a im pozniej tym kara surowsza:).

Tak czy siak jesli juz nie ma sie suki/psa, to wowczas albo mozna zorganizowac sobie nowa sunie/psa, ale jesli ma sie dosc klopotow to mozna zyc i bez suki/psa. 

 

 

i tym oto akcentem koncze na dzis:

 

  

 

do nastepnego..


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

No One

poniedziałek, 07 lipca 2008 8:00

 

Chcialem napisac cos madrego, ale zapomnialem co chcialem.

Jak mi sie przypomni to napisze..

 

A narazie tylko tyle:

 

 

Ciekawosc = Pierwszy Stopien do Piekla

 

Kiedys cos chcialem, nie dostalem.

Dlaczego teraz mialbym spelniac zycznia innych..?

 

Albo inaczej:

Kiedys chcialem a nie moglem, teraz moge ale nie chce..

I to wcale nie wynika z lenistwa..

 

Przypomniala mi sie pewna historia:

mianowicie jak bylem mlodszy (kilkanascie lat) uwielbialem wszelkie rodzaje sportu wodnego. Tak czy siak bylem plywakiem i to calkiem niezlym, zdalem (powiedzmy ze to sie tak nazywa) egzamin na zolty czepek w wieku 12-tu lat, ale jak sie pozniej okazalo przy wypelnianiu formularza - bylem za mlody by go dostac. Gdzies tam pozniej zrobilem uprawinienia ratownika, ale to inna historia.

 

Pamietam ze bylo lato, ktore spedzalem na kursie zeglarskim gdzies nad jeziorami w PL (pamietam gdzie, ale to nie wazne). Na ktorys weekend przyjechali odwiedzic mnie rodzice, bo to byl miesieczny kurs szkoleniowy. Pamietam, ze jakis tam glupek (co ledwo plywal, bo dopiero co ledwo zdal na karte plywacka (150m stylem dowolnym i 50m na plecach) tylko po to by mogl dostac uprawnienia zeglarza) niedowierzal ze przeplyne jezioro wszerz i z powrotem (cos okolo 1,5-2km), <bo on pewno by nie przeplynol>. Na treningu, 4 x tyg, plywalem po 4-5km w 2 godziny i bylo okey. Tak czy siak, nie pamietam juz czy sie zalozylem z "tym glupkiem" czy nie, ale chcialem plynac. W tym momencie tato mnie powstrzymal i wyperswadowal z glowy ten pomysl - wtedy tego nie rozumialem i ciezko bylo mi sie z tym pogodzic, teraz patrze na to inaczej.. Teraz NIE plywam juz wcale, i nie zanosi sie sie bym znowu kiedys zaczol!

 

Moral: po cholere sie wysilac zeby jakiemus glupkowi (albo jakiejs glupiej) udowodnic ze cos moge, jesli ja wiem ze to potrafie (a potrafie) to po co, kazdy plywa tak samo, jeden szybciej inny wolniej, ale styl jest ten sam.. Moze nie tyle ryzykowac, ale sie wysilac. Jesli mi nie wierzysz - twoja sprawa. Dla mnie przeplyniecie tego jeziora byloby jak splunac z wiatrem.. Utopic bym sie nie utopil (nawet jakby mnie skorcz zlapal, bo wiem jak sobie z tym radzic:), ale zmarnowal bym moj czas i energie, ktorej wtedy nie docenialem, w szczytnym celu udowodnienia jakiemus glupkowi czegos.

 

Teraz bym powiedzial: wal sie na ryj, plyniemy razem albo wcale, aha i zalatw jakas lodke jako wsparcie, gdy zaslabniesz, bo nie chce bys sie przy mnie utopil, a choc powinienem, nie wiem czy bedzie mi sie chcialo cie ratowac..

 

Ale to nie wszystko, inna historia chodzi mi po glowie, ale pozniej sie ja zformuluje.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Egzaminy

środa, 18 czerwca 2008 21:51

To juz polowa czerwca?!?!???

 

Egzaminy w toku.

 

Czasami zastanawiam sie jak ja sie znalazlem tu gdzie teraz jestem, hmm..

Moze lepiej pomyslec dokad ide..

Niby wiem, ale wiatr boczny mocny..

 

Znalazlem cos takiego smiesznego:

 

 

Czasu nie da sie zatrzymac,

nie mozna odejsc na 2 kroki by z dala zobaczyc skad i dokad sie idzie,

 

a i tak pewno zajdzie sie gdzie indziej.. 

 

W dzipieesy (GPS) nigdy nie wierzylem.

 

Lece dalej..

 

P.S.

Jak widze jak niektorzy trwonia pieniadze to mnie krew zalewa.

Pol biedy jak trwonia swoje ale czyjes..


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

przemowilem

poniedziałek, 21 kwietnia 2008 18:13

Wiecie jaki jest problem z chinczykami?

Jest ich po prostu, k.... za duzo...

Tybet to nie Chiny, ale musze tam pojechac by to sprawdzic. Poki co nie mowie nic.

Inna z uwag: cluby zadymione (moze nawet za bardzo) zazwyczaj sa pelne a inne nie..

Jak do tej pory staralem sie byc pokojowo nastawiony do co poniektorych (jak to sie pisze?), to juz mi sie powoli nudzi..

 

Znajdz to grafitti w miescie a dam dam ci Ci $100..

  

to znajdziesz w centrum..

 w po takie musisz jechac do Tokyo..

Pozdrawiam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

More Tokyo Fotos

niedziela, 02 marca 2008 0:37

 

Witojcie.

 

Jakie WIELKIE OKO, co Ci mowi?

moze ze nigdzie nie bedziesz anonimowy i zawsze pod czyims okiem.. 

nie powiem, ze brak poczucia prywatnosci nie meczy. 

 

<what a large eye, what its tells you?

Mayby that U will never be anonimus and always someone will look at you..>  

 

 

 

fake sky, fake blue sky:

 

 

 

Zwykla ulica w miescie, a jednak jest hierarchia..

 

 

 

no i te przelewajace sie masy ludzi..

            <i te kolory..> 

  

 

 

a co by nie bylo.., znaki drogowe tez dobre..

 

 

 

 i te reklamy..

 

 

Kamery, mikrofony, anteny i inne takie tam... A ja sie pytam po co? Czyzby cos niezgodnie z planem?

I wciaz nie wiadomo czy sie smiac czy plakac..

 

See you/ya/U

Maciek


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

To tell U that Tokyo is fantastic city, and people up there.. ehh..

środa, 27 lutego 2008 14:19

Wrzuce kilka zdjec /zeby przekonac Was ze jest tak jak w temacie/.

 

Pomyslalem ze zaczne pisac w dwoch jezykach, żeby nie było..

 

Może ktos pouczy sie australijskiego jezyka <odmiana angielskiego> na podstawie mojego (nie chce sie chwalic, ale zdalem egzamin IELTS Speaking (1 czesc z 4) na 8, gdzie 9 jet max J,niewiele osob tak potrafi.., a to bylo w marcu zeszlego roku..) <kisses for experience>

 

so, Let’s go.. 

Am puting here more picures of Tokyo to show U that this is an awsome city <however I would like to admit that my writeing/spealing is terrible, sorry for this, but on the other hand, I can not say that am still working on this, to improve my sklls, its just comes automatically..   J you know, more than fantastic >.

 

Since today am starting to write in english as well, just like this without any particular reason, actually I do not know why why am doing this, but okey, let's give a shot..

Hard to say, I wish good luck for myself or to yourself.. 

HEHE

Please see following pictures <comments are always welcome>:

 

Let's Start from a polsish venue at Federation Scuqre in Mel (called Polish Day), to be honest its brought nothing good for polish community in Mel.:

 

 

 

 

nawet w Tokyo mowia o Lodzi, tez specjalnie dla polakow -> spojrzcie czy te japonskie hieroglify' nie przypominaja wam nazwy miasta Lodzi        

(skad pochodze by the way).. 

 

very beginning of year 2008, obvieously in Tokyo, as I mentioned before..:

 

and more -> japanese food, by the way very tasty and healthy (find the name of the dish in my records):

 

another dish:

 

and another one, but this one is for two folks, for a record purposes.. :

 

and again to show how beautiful Tokyo is... :P :

with warm regards

Maciek, see ya


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Apropos zdjec..

środa, 06 lutego 2008 15:12

hej!   

HAHAHA

Z reszta, jak juz od jakiegos czasu haha, hehe.!.

 

No dobra bede powazny, ale za to pofilozofuje troche.. 

Pytanie: kiedy mowi sie ze zdjecie jest ladne?

Nie umiem znalezc uniwersalnej odpowiedzi...

Jaka jest roznica pomedzy po prostu ladnym obiektem (zawsze fajne fotki), a ladnym zdjeciem..

Czy trzeba miec do tego szczescie?

i na koniec: "Co autor mial na mysli robiac takie a nie inne zdjecie?",                            tak jak poeta; co myslal jak tworzyl...?                                                                   <tworczy czy taki popier......>

hehe'

  

 

Summer in Australia 2007/2008:

  

 

Jedno ze zdjec z rodzinnych:

  

 

i Budynek wydzialu Prawa w Mel    <dla porownania>:

 Pozdrawiam

M.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tokyo

piątek, 01 lutego 2008 10:24

Na poczatek HAHAHAHA!!!!!           dzis tylko Fotki: 

Statua wolnosci w Tokyo: 

  

Tokyo Bridge: 

  

Bolte Bridge, Melbourne: (dzieki Przemo za poprawke)

  

Nie chce mi sie pisac, ale sa fotki. Dla porownania Tokyo Bridge i z Melbourne Bolte Bridge (nie najwiekszego w Mel)...

Poza tym Tokyo jest suuuper, no i maja swoja statue wolnosci.. POLECAM TOKYO.!.

Aha, dla ciekawskich planu nie zmienilem. 

Pozdrawiam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nowy Rok

czwartek, 03 stycznia 2008 22:37

  

Na swieta i sylwestra przyjechalem do Polski, chcialoby sie powiedziec do domu rodzinnego. Mialo byc tak i siak, a jak zwykle wyszlo inaczej. Chociaz zatoke sobie wyleczylem i mecz hokeya zobaczylem, no i "te" granice europejskie ktorych juz nie ma.

Powoli trace chec do wszystkiego -> mam plan: skonczyc co zaczolem, bo tak glupio by bylo teraz przestac. Odczuwam presje co po niektorych by zaczac to i tamto (bo to "da" mi szczescie). Co mialem powiedziec - powiedzialem.

Wiele osob ma amitne plany, inni probuja /jak zwykle/ mnie uszczesliwiac po swojemu - okey, nie moge tego zabronic. Ale ja caly czas powtarzam to samo, to co cieszy kogos tam, niekoniecznie, a raczej malo prawdopodobne, by cieszylo mnie. Metoda prob i bledow mozna probowac dlugo, a im bardziej cos skomplikowane tym wiecej mozliwosci, a to oznacza mniejsze szanse na sukces...  Zabronic nie moge, chociaz sobie popatrze. --ZONG--      Ja powiedzialem co chce , a paradoks jest taki ze to co chce to nie moge miec, a wtedy wszystko inne juz tak nie cieszy, albo nie cieszy wcale. Zeby to zobrazowac podam przyklad: co z tego ze masz caly samochod, naj naj super bryke, tylko wsiasc i jechac.., ale nie mozesz nia jezdzic bo nie ma kierownicy (!), a co gorsza w zadnym miejscu nie chca ci jej sprzedac (!). Albo inaczej, co z tego ze masz super nowy pistolet, taki co wszyscy o nim marza, jak nie chca ci sprzedac naboi - nie postrzelasz, a co ciekawe jeszcze tlumacza ze mozesz sobie lub innym zrobic krzywde. Kutwa ale przeciez po to on jest, tylko trzeba go madrze uzywac - ale to sie wydaje oczywiste..  Czyli tak niby masz wszystko ale w sumie nie masz nic.. Co na czesci sprzedasz i stracisz na tym?

Ciekawi mnie jak dlugo bede musial to jeszcze tlumaczyc, slyszalem juz glosy takie i inne, ze lepiej nie psuc dobrych wspomnien itp, itd. Wniosek jest prosty, jesli ktos nie chce Ci o czyms powiedziec znaczy ze sie czegos boi, ze ta informacja hmm.. Ostatnio powiedzialo mi sie jedno dobre zdanie; ze jestem zabezpieczeniem tego wszystkiego, z prostej dedukcji wysowa sie zapytanie: co bedzie jak jak mnie nie bedzie.. Warte rozwazenia!! Powodzenia..

Tak na marginesie zobaczymy co cos sie zmieni w tym "nowym" 2008 roku..

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Filozof sie obudzil...

niedziela, 11 listopada 2007 17:34

  

Pofilozofuje dzis troche.. W sumie dzis sie zaczyna sesja, egzamin za&nbsp;6 godzin,&nbsp;chwila jakby na to nie patrzec wazna; z jednej strony jak nie zdam to to jest ostatni&nbsp;szczesliwy dzien jak o tym nie wiem, a jak nie zdam to jade do domu /no chyba ze cos sie wydarzy, a zawsze moze../, z drugiej strony jak zdam to bedzie okey, ale warto zapamietac to uczucie przed pierwszym powaznym egzaminem tutaj, niby nie pierwsz, nie ostatni ale jakis szczegolny..

Pytanie: Czy ludzie maja tylko 5 zmyslow i wykorzystuja nie wiecej niz 10% mozliwosci mozgu? Czy mozna 'odbierac info' innymi sposobami? To jest ciekawe... Czy czytajac to myslisz ze wiesz co czuje...? Jesli nawet mozesz mnie slyszec, widziec&nbsp;nadal myslisz ze wiesz co czuje, o czym marze? Moze myslisz metoda prob i bledow....? heh.. Tak czy siak jakkolwiek by tego nie nazwac, vibracje ostatnio sa wyzsze niz dotychczas, cos sie swieci.. Pytanie tylko co lub moze kto?

Znalazlem ciekawostke: Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne i zaniechuja ich od poczatku (za.nie.chuja...- sie nie uda). A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy sie tego nie spodziewaja lub co gorsza - juz tego nie chca.. I staja przed dylematem. Wszystko sprowadza sie do kwestii wyboru.

Albo to: Gdy nie ma już postanowień, ideałów, wiary, nadziei, celów, prawdy... Nie ma nic. Kolejny dzień do przeżycia - wyzwanie, które ma wymiar wyroku. Kolejne lato, chociaż wcale nie czekałeś... Gdy ktoś utracił nadzieję zwykle juz nie dba o resztę. PROSTE.

Mozna sprzedac cialo i dusze - kazdy to wie, punkt w tym ze za cialo ci jeszcze zaplaca, mniej lub wiecej ale zawsze ale dusza to cos czego sie nie da przeliczyc na pieniadze w niektorych przypadkach. Wiec jak straci sie idealy, wiare, nadzieje na prawde to tak jakby sprzedalo sie dusze, sa tacy co traca szybko a sa tacy co nie traca nigdy, wola umrzec za to co walcza nie sie poddac.. Ciekawe gdzie ja jestem, ciekawe gdzie myslisz ze jestem? To tak jakby sie mialo cos wartosciowego, powiedzmy kilkusetletni antyk, a tu przychodzi czlowiek niszczy ci go. Mow co chcesz, ale nawet miliony nie sa w stanie wynagrodzic straty, zlosci. Nie sadze by tacy co sie cieszyli z pieniedzy mieli w posiadaniu takie rzeczy, bo jakby mieli to juz dawno sprzedali. Tak wiec ci co maja&nbsp;cos cennego, wola to schowac i miec w bezpiecznym miejscu dla siebie niz wystawiac to na pokaz narazajac sie na strate..

Wniosek: jak znajdziesz cos wartosciowego to nie niszcz tego, zostaw w spokoju tak jak jest, mozesz nigdy nie splacic szkody jaka wyrzadzisz niszczac to.

Zycie to jest gra, to wie kazdy. Mozna licytowac, blefowac, nawet oszukiwac czasami byle nie przesadzic i wygrac - i to jest okey. Problem w tym ze nie mozna grac nie znajac swoich kart-zasad <jakze oczywiste a jednak..> To ze ktos ci pomoze, podpowie jest dobre i nalezy byc za to wdziecznym ale po pewnym czasie zaczynam sie zastanawiac czy nie mozna by bylo lepiej tego rozegrac...? Moze karty sa za slabe i nie mozna i trzeba byc wdziecznym za to co sie ma, ale moze mozna lepiej.. Ciekawe, moge grac po Twojemu, co nie zmieni wyniku wiec nie ma roznicy kto rozdaje czy ty czy ja, albo moge grac po mojemu, noz-widelec moze wygram, ba moze sie czegos nowego nauczysz.. Tak czy siak wszystko sprowadza sie do kwestii wyboru, ale jak to z wyborami bywa - moga byc dobrowolne lub przymusowe, sa tacy co nie widza roznicy..

Na koniec: Choice is an illusion created by those who keep the power. Do U think U have a choice? Do U have right to make a choice?

Pozdrawiam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

9 na 10

poniedziałek, 29 października 2007 15:41

Widzialem 9 na 10 i to nie jest bajka.. 

Jest Nowe swiatelko w tunelu, oby nie bylo fake..

Ciekawy Link: http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/europa;sceptycznie;ocenia;nowa;strategie;iracka;busha;popieraja;ja;sojusznicy;w;azji;i;australii,115,0,214899.html

I nowe fotki..

Sunrise

i SunSet..

POZDRO


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sluchac nie znaczy rozumiec

niedziela, 21 października 2007 22:37

View:

  

To przed czym uciekam i tak mnie dogania <dogonilo>..

Nie ma nic nowego (co bym chcial) i to czego szukam nadal sie oddala, to znaczy moze to miejsce ale ludzie jak wszedzie. Znowu trzeba grac..

Nastepny krok zajmje kilka miesiecy, potem 2-3 lata, potem znowu..

Z tego co dostaje biore co chce, a jak nie ma co chce to nie biore nic. Bledow unikam..

Tych co sie staraja ulepszyc wszystko pozdrawiam, i zaznaczam ze nie tedy droga. I nie wiem jak dobra byla by okazja, to ja decyduje.. Sluchac nie znaczy rozumiec.. Czyzby slepa uliczka!!

Ostatnio dostalem czapke z promocji i sie zastanawiam czy wygladam w niej jak pulkownik/czy cos takiego/ czy jak kierowca tramwaju.. HAHAHA

I na koniec: Rycerz czy zolnierz? Moze kowboy..? Albo cos tam jeszcze..

A rdzen pozostaje nietkniety..

POZDRO i POWODZENIA .!.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 18 października 2017

Licznik odwiedzin:  20 856  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Australia, Melbourne Uciekam czy gonie?

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 20856

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Facet